Spotkanie z Uwodzicielem.

Dodano 10 lipca 2016, w Bez kategorii, przez drazo_89

Miałem czas załamania depresji, kiedy nic mi nie wychodziło po rozstaniu, zacząłem kupować nowe „zabawki” dla poprawy nastroju: rolki, kurtka skórzana, zegarek armaniego, nowe kursy uwodzenia. Umówiłem też spotkanie z nauczycielem uwodzenia Pawłem G. , jedyny wśród społeczności uwodzicieli, który mówi rozsądnie, nie twierdzi, że trzeba jak najszybciej „zaliczać” dziewczyny, przeciwnie lepiej poczekać i rozwijać relacje powoli, słuchanie jego audiobooków i książek wiele mi pomogło.

Nie miałem przez dwa miesiące żadnych efektów w poznawaniu nowych dziewczyn i nic się nie zmieniało, pojechałem więc do Katowic spotkać się z Uwodzicielem. Zwykły chłopak wysoki na jakieś 2 metry, z wyglądu przeciętny ubrany jako tako, krótkie spodenki, adidasy, koszulka biała i koszula jakaś hawajska na to, zegarek jakiś średniej klasy. Porozmawialiśmy trochę, ale najważniejsze były ćwiczenia na pewność siebie, okazało się, że nawet on boi się odrzucenia dziewczyn i początkowo miał duże opory żeby zagadywać dziewczyny.

Dowiedziałem się od niego trochę na temat poznawania nowych osób, najważniejsza oczywiście jest pewność siebie, aby ją wypracować polecił codziennie i w każdej możliwej sytuacji poznawać nowe dziewczyny, czy to w pociągu, autobusie na peronie pkp, na przystanku.  To jedyna słuszna droga do nabrania pewności siebie. Najlepiej mówić w miarę donośnym głosem, aby dziewczyna usłyszała co mówimy, co zauważyłem to że w galeriach handlowych trudniej  kogoś zagadać większość ludzi się śpieszy, najlepiej natomiast w parku i na przystanku. Zgadaliśmy tego dnia coś około 20 dziewczyn. Moja odwaga tego dnia była bardzo duża, wracając pociągiem zagadałem jakąś dziewczynę która miała miejsce obok mnie. Rozmowa była bardzo miła, poczęstowała mnie nawet żelkami :)

Niestety, miną dzień i już nie potrafiłem nikogo zagadać, dużo trudniej jest samemu podchodzić zaczepiać ludzi, ten stan euforii z poznawania nowych osób mija na następny dzień dlatego trzeba jak najczęściej poznawać aby przyzwyczaić do tego naszą podświadomość.

Podsumowując, umawianie się z uwodzicielami uważam za dobre na początek jeżeli ma się dużo pytań jeżeli ma się duże wręcz ogromne opory w poznawaniu nowych ludzi, jednak bez takiego spotkania również można się obyć jeżeli tylko mamy wystarczająco siły aby poradzić sobie samotnie w walce z samotnością ;)  Nie należy się nastawiać, że kilka dni się będzie poznawać dziewczyny razem z uwodzicielem i w magiczny sposób potem sami będziemy potrafili bez problemu zagadywać, to tak nie działa. Później ten stan mija i jesteśmy znowu tak samo nieśmiali i zamknięci jak byliśmy na taką duża zmianę potrzeba przynajmniej miesiąca codziennego poznawania obcych kobiet, aby móc w miarę dobrze czuć się rozmawiając z obcymi.

 

 

 

Znalazłem wpis, który utworzyłem we wrześniu tamtego roku, ale nie opublikowałem tego, może dlatego że jest w nim sporo negatywnych treści, a blog powinien być bardziej pozytywny, z drugiej jednak strony może  to być motywujące i pomocne, ale to już zależy od każdego człowieka indywidualnie. Mówi się, że ludzie zmieniają się albo z inspiracji albo z powodu osiągnięcia progu bólu. Niestety jest w tym prawda tak było u mnie, ale część osób woli jednak swoje marne życie, bo przywykli do niego, czy się zmienią? wątpię brakuję im odwagi i są zbyt leniwi by coś zmienić na lepsze.  Poniżej treść mojego wpisu z września tego roku:

Zostało naukowo udowodnione, że jesteśmy znacznie bardziej zmotywowani przed unikaniem cierpienia niż zyskiem.Czyli, że więcej jesteśmy w stanie zrobić, by czegoś nie stracić, niż zyskać. Przypomina mi się, kiedy to brat rozbił sobie zegarek przez przytrzaśnięcie drzwiami. Płacz był ogromny, ale zanim kupił ten zegarek to nie chciało mu się po niego nawet pójść do sklepu. Innym przykładem jest choćby zdobycie dziewczyny, a strata tej dziewczyny. Żeby kogoś poznać znacznie mniej jesteśmy w stanie zrobić, niż w przypadku gdy moglibyśmy tę osobę stracić. Sam pamiętam jakie robiłem kiedyś głupoty, aby jedna dziewczyna tylko mnie nie zostawiła, ale żeby jakąś poznać to działanie składało się zaledwie do minimum, czyli profilu na fotce i nawet tam nie miałem ochoty zagadywać.

Ok, ale do rzeczy chodzi o to by znaleźć w swoim życiu najbardziej frustrujące sytuacje, przynajmniej 10 takich sytuacji, kiedy naprawdę źle się czuło z powodu swojej nieśmiałości i braku kompetencji. Jest to bardzo silna motywacja i kiedy brakuje nam energii warto sobie takie rzeczy przypominać, aby uciekać od tego dawnego życia, aby zrobić wszystko, aby nie znaleźć się ponownie w takich sytuacjach.

Moje najbardziej frustrujące sytuacje w życiu, których nienawidziłem.

1. Kiedy jeszcze uczęszczałem do gimnazjum, zostałem wysłany przez mamę do sklepu by kupić bułki, cały się trząsłem ze strachu, strasznie się tego bałem, jakaś paranoja, to po prostu chore jak można się bać chodzić do sklepu ?

2. Przejazdy busem, poprosić pana kierowcę, aby zatrzymał się na żądanie na przystanku obok mojego domu, lub na przystanku w Lublinie, aby mieć krótszą drogę do koleżanki – pamiętam, że nie potrafiłem odezwać się do kierowcy, aby się zatrzymał na wskazanym przystanku przez co musiałem pokonywać drogę około 2 km pieszo z ciężkimi torbami na plecach, czasem nawet w mrozie i w deszczu ! a wystarczyło poprosić, nie zabiłoby mnie to.

3. Bycie nieśmiały i zakompleksionym. Uważanie, że jestem paskudny, za głupi, aby poznać jakąkolwiek dziewczynę. Desperacja z powodu braku dziewczyny, samotne wieczory, smutek i żal do siebie, że nie mam randek.

4.Zostanie przyjacielem, koleżanki w której się zakochałem… Nie ma nic bardziej wkurzającego niż być przyjacielem, dziewczyny, którą się pokochało?? Otóż jest!! Usłyszeć jakiego ma wspaniałego chłopaka i jak cudownie jest się z nim całować!! Rozwalona psychika totalnie… Wiele czasu mi zabrało, aby się poskładać…

5. Później zaproszenie tej samej przyjaciółki na wesele, kiedy już zerwała z tym chłopakiem i kiedy już sądziłem, że nic mnie nie ruszy, myliłem się, tak bardzo się myliłem. Okazało się że jednak jest to możliwe, wkurzyło mnie gdy na weselu flirtowała z chłopakiem mojej siostry ciotecznej… Kuźwa dlaczego z nim a nie ze mną. Desperacka próba złapania jej za rękę, gdy siedziałem obok niej, odtrącenie i uczucie, że jest się do niczego, potem schlanie prawie na umór.

6. Randkowanie z piękną dziewczyną Elwirą, przez 9 spotkań i ani razu jej nie dotknąć, to tylko ja chyba tak potrafiłem. Na 6 spotkaniu zapytałem jej czy będziemy parą… przypominam, że żadnego dotyku ani flirtu nie było. Jakim cudem ona tak długo wytrzymała? Gdy przestała się odzywać to rozpaczliwie nękałem ją telefonami, po tym jeszcze kupiłem jej kwiaty i pojechałem do jej domu z bukietem kwiatów…. nie było jej, może i dobrze. Bukiet oddałem pierwszej lepszej dziewczynie na ulicy. Znałem dziewczynę niecałe 2 miesiące a tak mnie wzięło że rok  się mordowałem żeby zapomnieć, nie chciało mi się żyć… Dzisiaj wiem, że taka sytuacja się nie powtórzy, rozstania to nie koniec świata.

7. Randka z Martą, na początku jeszcze tego roku spotkałem się z dziewczyną cud marzenie  strasznie mi się podobała, tak samo strasznie czułem się nieśmiały i skrępowany jej obecnością. A wiadomo, że dziewczyna jest bardzo często lustrzanym odbiciem tego co czuje chłopak. Nie trudno się domyśleć, że więcej randek z tego nie było. Pozdrowienia dla Marty kłamczuchy :D

8. Strach przed dzwonieniem do kogokolwiek no może jedynie do mamy nie. Głos złamany stres taki, że zbierałem się do zadzwonienia nieraz kilka godzin, zwłaszcza do jakiejś dziewczyny.

9.Impreza integracyjna, no czułem się jak totalny kołek, nie potrafiłem z nikim rozmawiać. Było kilka wynajętych dziewczyn do zabawy, a ja nie potrafiłem się do nich odezwać, a jak już zapytałem, czy mogę zatańczyć z jedną z nich to usłyszałem, że nie więc zrozpaczony wróciłem do pokoju hotelowego spać.

10. Zbieranie się 2 godziny, aby zapytać dowolna osobę o godzinę.

11. Przerażenie, w momencie gdy jakiś żul kazał mi spier… do tego groził, że mnie pobije, dlatego uciekłem z tego miejsca. Nastrój zmarnowany na cały tydzień.

12. Stchórzenie przed pierwszym pocałunkiem i wyrzuty do samego siebie, jak można tak zepsuć…

13. Wchodzenie w internetowe związki, z których były tylko potem zdrady rozczarowanie i rozwalona psychika… Nigdy więcej wirtualnych związków!

14. Strach przed rozmowami o pracę, totalny paraliż nie wiadomo co mówić, z tego również powodu tak ciężko było mi znaleźć pracę.

15. Trzęsące się dłonie ze stresu na randkach do tego stopnia, że nie potrafiłem napić się normalnie, a co dopiero przynieść kawę do stolika.

Życie nieśmiałej i zakompleksionej osoby to prawdziwe piekło, do którego nie chcę wracać, dlatego właśnie dążę do rozwoju swoich umiejętności poznawania nowych osób. Kolejnym powodem jest strach przed samotnością. Takie powody nienawiści do swojego dawnego, życia bardzo mobilizują do pracy nad swoim charakterem.

Dla niektórych, może to się wydawać, że jest to użalanie nad sobą. Nie!!!  jest to przypomnienie sobie tego starego dawnego życia, do którego nie chcemy wracać nigdy więcej! W większości opisanych przypadków już nie mam problemów. Może komuś to pomoże w stworzeniu własnej listy.

Okazuje się, że nawet te wydarzenia mogą być bardzo pomocne w stawaniu się coraz silniejszą osobą :)

Nie żałuję, żadnej akcji jaką podjąłem, aby zwiększyć pewność siebie nawet tych najdurniejszych.

„Lepiej umrzeć, stojąc dumnie wyprostowanym niż żyć na kolanach!”

 

Zwariowane pomysły na zwiększenie pewności siebie

Dodano 20 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Dawniej łudziłem się, że aby być odważniejszym wystarczy przeczytać kilka książek na temat pewności siebie: „może pomoże jakaś metoda na kotwice emocjonalną, albo hipnoza”.

Szczerze to nie działa,  psycholog też nie potrafi pomóc. Jedyne co działa to systematyczna praca i treningi pewności siebie.

Z pewnością siebie jest jak z budowaniem masy mięśniowej, trzeba ćwiczyć, dużo ćwiczyć, jak się przestaje ćwiczyć to forma spada, czyli pewność siebie też może spaść, jeżeli się przestanie ją trenować, może też drastycznie spaść w wyniku jakiegoś traumatycznego przeżycia, gdy jeszcze za mało jej zbudowaliśmy.

Oto zbiór pomysłów, które pomagają zdobyć odwagę, zwiększają pewność siebie w relacjach z nowymi ludźmi:

Te, które udało mi się wykonać:

1. Pytania do przechodniów na ulicy o godzinę i drogę.

2. Selfie z nieznajomymi – dla mnie było niesamowitym zdziwieniem, ze ludzie kompletnie nieznajomi zgadzają się by se zrobić z nimi zdjęcia :) daje to mega pozytywną energię i dobry nastrój nawet na kilka dni zwłaszcza gdy się zaczyna przygodę z rozwojem osobistym.

3. Przytulanie nieznajomych – sposób jest prosty starczy podejść do jednej lub kilku dziewczyn i powiedzieć: „Hej miałem dzisiaj bardzo kiepski dzień, mogę Cie przytulić?” Ew. można powiedzieć, że zdechł nam chomik albo dziewczyna nas rzuciła :) Bardzo pozytywna akcja.

4. Mówienie obcym ludziom komplementów i poproszenie ich, aby powiedzieli komplement na nasz temat, np.” Ty: Hej dzisiaj mówię ludziom komplementy masz świetny styl, Twoja sukienka pasuje świetnie do torebki. Ona: „dziękuję”, Ty: „Teraz Twoja kolej powiedz mi komplement :) ” .

5. Podejście z tekstem: „Hej spodobałaś mi się i chciałbym Cie poznać, Jestem Dawid” – dobre jak się chce pokonać lęk przed odrzuceniem, bo 99% dziewczyn się speszy zdziwi, albo ma chłopaka i nie zechcą poznać nieznajomej osoby.

6. Opowiadanie nieznajomym ludziom kawałów, np. słynny żart o traktorze :D „co robi traktor u fryzera? – Warkocze”.

7. Pożyczenie chusteczki, w wersji hard jest wzięcie całej paczki i wsadzenie sobie do kieszeni, mówiąc: „dzięki przydadzą się”. Po tym można się chwile podroczyć, ale nie przesadzać i oddać :)

8. Przybijanie piątek nieznajomym.

9. Robienie pompek przed ludźmi po czym wstać i przywitać się 0gólnie pozytywne reakcje, jednak zdażyło mi się raz, że dziewczyna strasznie się przestraszyła i uciekła z ławki na której siedziała, no ale wytłumaczyłem, że to tylko ćwiczenie na pewność siebie.

10. Mega trudne zadanie, które robiłem wczoraj, poznanie 10 dziewczyn w 10 minut, zabierałem się ze 30 minut, aby zacząć, a całe zadanie wykonałem w 5 minut :) Podchodziłem do dziewczyn, mówiąc: „Hej dzisiaj robię taki eksperyment, że poznaje 10 dziewczyn w 10 minut, jesteś pierwsza, jak masz na imie? Ona- Ola, aha ja jestem Dawid miło było mi Cię poznać, to do następnego dzięki za pomoc, miłego dnia” – idiotyczne ale dodaje dużo odwagi, nikt mnie nie zwyzywał, nie obraził, dziewczyny bardzo miłe :) dziewczyna nr. 6 powiedziała, że nie chce być 6 bo to brzydka liczba, ona woli być 7  ;) inna zapytała, co ja potem robię z tymi poznanymi dziewczynami :D czyżby jakaś dwuznaczność?

11. Pytanie o opinie typu: „co sadzisz o poznawaniu ludzi na ulicy w miejscach publicznych”. – tutaj miałem raz pecha, kiedy to przysapał sie do mnie menel, który usłyszał, że zagaduję do dziewczyn i powiedział, że on mi odpowie po czym krzykną: „spier… bo Ci zaje…” – byłem wtedy jeszcze za mało odważny więc powiedziałem „ok” i się oddaliłem, od tamtej pory kiedy wychodzę na miasto robić misję biorę ze sobą gaz pieprzowy  :P Poza tym umiem się bić więc może nikt mi krzywdy nie zrobi.

12.  Poza tym można też zagadywać sprzedawców, często mówię do sprzedawców, żeby coś mi pokazali, albo co mi mogą polecić. Raz nawiązałem nawet krótką rozmowę z dziewczyną z lodziarni, mówiąc, że wiem jak trudna jest praca w lodziarni i zapytałem ile czasu się trzeba uczyć kręcić lody świderki.

13. Opowiadanie kawałów przez telefon, o tym już pisałem we wcześniejszym poście.

14. Bieganie z głową zwierzaka po mieście lub na jakiejś imprezie  o tym również pisałem wcześniej :)

15. Mówienie głupich rzeczy czyli tak jak w misjach z Wapniakiem, że zrobiłem podejście  do dziewczyny z rowerem, że ” ja nie lubię jeździć rowerem, bo potem tyłek boli ” :P

16. Zagadanie do dziewczyny z książką na ławce, w autobusie lub pociągu – sprawa prosta wystarczy usiąść obok i zapytać co czyta i o czym to jest, a rozmowa dalej idzie już w miarę dobrze :)

17. Zapytać dziewczynę, która czeka na kogoś, czy to z nią się umówiłeś, czy jest tą Roksaną z internetu :D – dziewczyny wpadają w śmiech jak to usłyszą :)

18. Udawanie, że się znamy, zwłaszcza w grupie dziewczyn fajnie działa bo każda myśli, że jest się kolegą jednej z nich :) można powiedzieć: „Hej dawno się nie widzieliśmy co tam u was dziewczyny?”

19. Zapytanie: „Hej mam do was takie pytanie, ale szczerze odpowiedzcie: Czy jestem przystojny?” – reakcje to śmiech, a potem przytakiwanie, że tak ;D mega pozytywne :)

20. Przemówienia publiczne czyli np. Toastmasters, Klub ludzi sukcesu.

Pozostałe misje których nie zrobiłem, a też są fajne, możliwe, że się uda :)

1. Głupi tekst na podryw, np. Ty: czy możesz mi wskazać drogę? Ona – dokąd? Ty- Do Twojego serca – ew. coś innego czy bolało jak spadłaś z nieba :)

2. Usiąść obok dziewczyny bez słowa, nic nie mówić tylko patrzeć cały czas na nią i się uśmiechać. Po około 30 sek przybić jej piątkę. Potem można powiedzieć cześć, chwilkę pogadać, na koniec można spróbować wziąć numer telefonu.

3. Pytanie o sklep lub miejsce pod którym się jest, lub w  którym sie aktualnie przebywa.

4. Zapytanie dziewczyny: „Hej mam do Ciebie maleńką prośbę, czy mogłabyś mnie odrzucić? bo staram się pokonać lęk przed odrzuceniem, czy możesz powiedzieć coś niemiłego, żebym sobie poszedł?”.

5. Pożyczenie telefonu od dziewczyny, można wy myśleć coś takiego: „Hej, przepraszam, umówiłem się tutaj ze znajomymi i nie mogę ich znaleźć, nie ustaliliśmy dokładnego miejsca, a mój telefon się rozładował, czy mógłbym pożyczyć na chwilkę Twój telefon?”- Jak pożyczy to zadzwonić do samego siebie i powiedzieć: „tylko Cie wkręcałem, bardzo chciałem mieć numer telefonu do Ciebie :)” – wydaje się bardzo trudne, ale chciałbym kiedyś to zrobić :)

6. Zatrzymać przechodzącą dziewczynę, albo usiąść obok siedzącej i powiedzieć: „Hej, chciałbym Ci popatrzeć w oczy przez 5 sekund bo robię takie ćwiczenie na utrzymywanie kontaktu wzrokowego”.

7. Zapytanie nieznajomej dziewczyny czy umie gotować, jak się zapyta dlaczego pytasz, to można oznajmić, że wolisz wiedzieć wcześniej zanim poznasz, bo to dla Ciebie takie ważne :)

8. Zapytanie nieznajomej: „Hej czy nie powinnaś mi czasem postawić kawy?”

9. „Pogłaskaj mnie bo jestem smutny” :D

10. „hej nie chciałabyś zaprosić mnie na kawę?” po jej odpowiedzi nie ważne jakiej: „uwierz mi jestem tego wart” albo „przywykłem do tego, że to kobiety mnie zapraszają na kawę :)”

11. Przemówienie publiczne wersja hard na przystanku autobusowym, albo w autobusie można powiedzieć coś takiego: ” Proszę wszystkich państwa o uwagę! Dzisiaj właśnie, w tej chwili nastąpił ten moment, kiedy nieśmiały człowiek pokonał swoją nieśmiałość i przemówił publicznie do ludzi. Dziękuję za uwagę, brawa!”.

Na początku jest bardzo trudno i łatwiej zaczynać od czegoś łatwego czyli np zapytanie 10 osób o godzinę, ale z czasem można już bez problemów robić wszystkie zadania :)

Podobno dobrym sposobem jest codziennie mówienie cześć do nieznajomych osób, które mijamy, albo codzienne poznawanie 2 dziewczyn przez 3 tygodnie. Jednak nie zawsze sobie można na to pozwolić. To tego dobrze jest se robić przerwy w tygodniu jedno lub dwu dniowe, aby zregenerować siły bo takie przełamywanie odrobinę wypala i traci się chęci i energię do kolejnych podejść.

Po co to robić? Po to aby się przekonać, że nie takie to straszne jak się wydaje, że nawet może być śmiesznie i zabawnie :)

Co prawda bardzo trudno poznać tak kogoś na ulicy i mimo moich licznych podejść nie poznałem nikogo tak na ulicy, ale udało mi się raz w autobusie i raz na juwenaliach :)

Jednak lepszymi miejscami do poznawania są imprezy singli, speed dating, kursy tańca, jakieś warsztaty samorozwoju.

 

Kolejna dawka motywacjii

Dodano 27 lipca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Z własnego doświadczenia widzę, że bardzo trudno jest się zmotywować do działania. Lenistwo, wymówki typu jest za zimno, jest za gorąco, pada deszcz, jest za ciemno, jest za jasno, będę o tej porze zmęczony, nie zdążę zjeść obiadu, to niewygodne, to nie dla mnie, jestem za słaby, na pewno sobie nie poradzę, może lepiej nie bo nie umiem tego robić, może za miesiąc, może jak będzie cieplej, może jak będę miał więcej czasu, nie dam rady rano wstać, ……….(wstaw swoją wymówkę by nic nie robić).

To wszystko nas blokuje w walce o swoje szczęście. Taki  człowiek w wieku 50 lat obudzi się i stwierdzi, że nic w życiu nie osiągną, będzie rozgoryczony, że jest starym samotnym grzybem, którym nikt się interesuje. Właśnie ta wizja mnie przeraża, lata lecą, a człowiek dalej samotny ostatni dzwonek by kogoś poznać, by realizować swoje marzenia i pasje, by nie skończyć jak ten stary grzyb, jak ten menel, człowiek, który nie ma nic, który przegrał swoje życie, który żyje na śmietniku.

1616_Zwala6

Może nie będzie, aż tak tragicznie, ale tak kończą ludzie, którzy są słabi, zbyt słabi by stanąć i śmiało spojrzeć wszystkim przeciwnościom i lękom w oczy. Swoją drogą niemal każdy menel trafia na ulicę przez kobietę, bo go zostawiła. Bo stracił sens życia. Przecież żył przez ponad 20 lat bez tej kobiety i dawał radę to gdy jej zabraknie to ma się stoczyć na dno? Tak robią ludzie słabi.

Niestety większość społeczeństwa nie ma odwagi przeciwstawić się światu i jego przeciwnościom.

Znalazłem kilka mega motywacyjnych obrazków w sieci, które dają wiele do myślenia.

Wiem, może ten akurat nie pasuje do mnie, ale miałem takie chwile w życiu gdy czułem taką mega motywację zwłaszcza jak cierpiałem i starałem się podnieść. Swoją drogą polecam ten film „Undisputed”

1297590765_by_marek565_600

maxresdefault

motywacyjne

20130824111544uid97

0_0_0_404029647_middle

Więc jeżeli w dalszym ciągu nie masz siły by zmienić swoje życie na lepsze to znaczy, że albo przywykłeś do swojego bagna i tak Ci dobrze, albo nie nacierpiałeś się wystarczająco dużo w życiu. Czasem warto osiągnąć swój próg bólu by powstać na nowo dużo silniejszym w myśl zasady, że co Cie nie zabije to Cie wzmocni. Najbardziej rozwijają się ludzie, którzy działają pomimo strachu. Można osiągnąć wszystko cokolwiek się chce pod warunkiem, że się nie podda na pierwszej lepszej przeszkodzie i uparcie będzie się szło pod prąd, pod wiatr w deszczu i burzy, nawet ze złamaną nogą, czasem nawet bez nogi.

TAK SIĘ WYGRYWA!

 

 

 

Pozytywny rozwój osobisty z Wapniakiem :-)

Dodano 24 lipca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Już nawet nie pamiętam jak trafiłem na grupę na FB o nazwie pozytywny rozwój osobisty, którą prowadzi znany youtuber o pseudonimie Wapniak, dawniej znany z robienia żartów na mieście, teraz pomaga ludziom zdobyć pewność siebie w codziennym życiu.

We wtorek oraz środę miał miejsce event  zorganizowany przez tego właśnie człowieka.  Super okazja by poznać mojego idola, który zainspirował mnie do zmian. A przy okazji pokonać swoje bariery mentalne, które nadal mnie blokują przy podchodzeniu do nieznajomych ludzi. Miałem już nieco przerwy od zagadywania ludzi w miejscach publicznych stąd też moja odwaga drastycznie spadła.

Wtorek

Tego dnia spotkaliśmy się w centrum o godzinie 11, mimo ogromnego strachu i trzęsących się dłoni dałem radę podejść do 3 kobiet, zadanie polegało na zrobieniu kilku pompek przed kobietami po czym przedstawienie się. Wydawało się to kompletną abstrakcją, robieniem z siebie głupka i mimo że robiliśmy takie podejścia z pompkami to dziewczyny reagowały bardzo często pozytywnie. Nie natknęliśmy się na jakiś krytycznych ludzi, nikt nie chciał nas pobić ani nie zwyzywał, to na prawdę okazało się pozytywne. Innym zadaniem było przybijanie piątek nieznajomym nie ważne czy dziewczyna czy chłopak czy stary czy młody, jedni chętniej przybijali piątki inni byli zbyt zablokowani żeby odwzajemnić przybicie piątki.

Środa

Było całkiem podobnie z tą różnicą, że spotkaliśmy się o 17:30 po Warszawską Syrenką, chodziliśmy nad wisłą, robiliśmy pompki przy dziewczynach, przybijaliśmy piątki, pierwsze moje podejście tego dnia było z robieniem pompek przy dziewczynie, całkiem ładna jednak okazało się, że czeka na narzeczonego, kolejne podejścia polegąły na powiedzeniu czegoś głupiego na swój temat. Podszedłem do dwóch dziewczyn jedzących chipsy powiedziałem, że „od jedzenia chipsów robią mi się krosty na twarzy” oczywiście to nie prawda ;) dziewczyny były zdziwione, ale mimo to nawet chciały mnie poczęstować. Nieco zmieszany powiedziałem, że trenuję odwagę i dlatego takie podejście. Kolejne podejście do nieznajomej dziewczyny zapytałem, czy wie jak się odblokowuje telefon bo kupiłem nowy i nie wiem jak się obsługuje. Odparła, że też nie umie i wskazała osoby, które mogą to potrafić. Kolejne podejście było do dziewczyny z rowerem powiedziałem , że  od jazdy rowerem boli mnie tyłek, dziewczyna była sympatyczna i powiedziała, że do tego trzeba mieć dobre siodełko i z czasem lepiej się jeździ :) przybiłem jej piątkę, a na odchodnym zapytała czy to jakiś zakład, odparłem tylko, że coś w tym stylu. Kolejne podejście miałem podejść do pary, gdzie dziewczyna ściskała chłopaka i powiedzieć: „niech pani go tak nie ściska, bo ja miałem dziewczynę, też ją tak ściskałem i teraz nie mam dziewczyny” tekst świetny wymyślony przez Wapniaka, ale oni ani się nie uśmiechnęli ani nie odpowiedzieli nic wyszło nieco niezręcznie, ale w żaden sposób nie wpłynęło na mnie, miałem dużo gorsze reakcje, raz nawet menel chciał mnie pobić ale to inna bajka. Chłopaki robili również fajne podejścia ubrani w kurtki mówili ludziom, że jest im bardzo zimno :) a temperatura była pewnie powyżej 30 stopni w każdym razie był upał. Po wykonaniu wielu podejść poszliśmy wszyscy razem na piwo.

Podsumowując, mogę stwierdzić, że ludzie na prawdę nie gryzą, wręcz przeciwnie są bardzo mili, a jak się trafi na kogoś agresywnego to był to niesamowity pech, a takie coś się zdarza niezwykle rzadko. Można mówić głupoty nieważne, to wcale nas nie skreśla.

Kolejnego dnia miałem randkę, po takich pozytywnych dniach. Rozmowa z dziewczyną szła niezwykle fajnie dużo potrafiłem okazać więcej odwagi i humoru, dawniej trząsłbym się ze strachu, że nie wiem co powiedzieć ;)

Jestem niezwykle wdzięczny Wapniakowi oraz całej ekipie za mega pozytywne wyjście na miasto i wspólne pokonywanie swoich ograniczeń :)

 

Runmagedon i extremalne przeżycia :)

Dodano 18 lipca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Na początek zacznę o tym czym jest Runmagedon.

Jest to bieg, ale nie taki zwyczajny, w sumie to z biegiem ma niewiele wspólnego, chodzi o pokonywanie kolejnych przeszkód na drodze, często bardzo ekstremanlych, oczywiście samemu jest to często niewykonalne, chyba że jest się komandosem, dlatego ludzie tworzą tak jakby drużynę i pomagają sobie w dotarciu do mety.

Długi czas zastanawiałem się czy to dla mnie, czy nie jestem na to za stary, za słaby, a może zrobię sobie krzywdę, a może udział jest zbyt drogi. Jednak powiedziałem sobie: „Jest to być może jedyna szansa by pokazać na co mnie stać, albo padnę realizując swoje marzenia o byciu nieustraszonym, albo wygram i stanę się silniejszy”.

Kiedy byłem młodszy fascynowały mnie zmagania „Nieustraszonych” na Polsacie, być może ktoś to jeszcze pamięta.  Gdzie ludzie jedli robaki, nurkowali w lodowatej wodzie,  wspinali się na wysokie słupy itp. Chciałem nawet wziąć w tym udział, udowodnić jaki odważny jestem.

Przyszła okazja, aby udowodnić sobie, że dam radę pokonać wszelkie przeszkody, tak jak to robili uczestnicy programu „Nieustraszeni”.

Na początku start w basenie o głębokości do pasa, w butach i ubraniu oczywiście :) z tego basenu nie dało się wydostać o własnych siłach więc ktoś podał mi rękę i się wydrapałem. Po tym noszenie dwóch opon zarzuciłem sobie po obu stronach opony,  opony wrzynały mi się w obojczyki, stwierdziłem że kiepski sposób noszenia, więc niosłem opony przy nogach tak jak nieraz sie nosi zakupy.  Kilka stromych ścianek gdzie nie dało się samodzielnie przeskoczyć.  Dużo paplania się w błocie, chodzenie po bajorze, gdzie wody miałem po brodę. Czołganie pod zasiekami w błocie trudna sprawa bo te kolce lekko tylko wystawały nad wodę i trzeba było je lekko podnieść albo nurkować w tym błocie, tutaj pojawiło się zwątpienie, ale zaraz też ostry krzyk w mojej głowie ” nie poddawaj się, dasz radę masz siłę, uda Ci się”. Do tego nurkowanie w kontenerze z lodem, „zamroziło mózg” jak to się śmieli koledzy biegnący za mną. Skok na wielką poduszkę z wysokości  3 piętra.  Największe zwątpienie mnie złapało ciągnąć 30 kg głaz na linie, był bardzo ciężki do tego wciągnięcie go pod górkę było nieźle trudne. Do tego wspinanie na linie do góry przy sporym zmęczeniu tego już nie dałem rady. Popisać się mogłem jednak w chodzeniu po poziomych drabinkach na rękach w tym jestem najlepszy :)

Na linii mety otrzymałem napierśnik, bandanę oraz napój izotoniczny.

Przygotowując się do biegu warto pamiętać o :

Bardzo ważna jest umiejętność podciągania zarówno na ścianach jak i na linie, podciągnąć się z 10 razy na drążku to minimum, aby w miarę sprawnie wdrapywać się na ściany, jeśli nie umiemy się wspiąć na linie na wysokość około 5 metrów to czeka nas 30 „burpresów?” czyli pompka i wyskok.  To samo przy chodzeniu po drabinkach w zwisie rękami.  Buty sportowe, warto zakleić je jakąś bardzo mocną taśmą najlepiej taką srebrną tak aby nie spadły nam z nóg bagna mocno wciągają buty ;) warto też wybrać się wcześniej na kilka treningów wytrzymałościowych typu crossfit, dźwiganie worka z piaskiem ważącego tak na oko ze 20 kg jest bardzo wyczerpujące, tak samo ciąganie na sznurku  kamienia ważącego 33 kg, w tym też pod górkę i skacząc po dołach. Trzeba też być bardzo ostrożnym, można się najeść błota, piasek w oczach nie jest przyjemny, można spaść ze ściany, oberwać czasem z łokcia lub z kolanka podsadzając kogoś. Zadrapania otarcia, mnóstwo siniaków to normalka, następnego dnia ciężko się zdrapać z łóżka, warto przełożyć wszelkie spotkania i imprezy, zaplanowane na ten dzień ;)

Teraz już wiem jak czują się komandosi :)

Te doświadczenie pokazało mi, że jestem uparty i nie do zatrzymania, kiedy mi na czymś zależy.

Warto pokonywać swoje słabości. Co Cie nie  zabije to Cie wzmocni.

Napierśnik z logiem runmagedonu będzie mi o tym przypominał :)

Jpeg

 

Jpeg

 

O tym jak można wpłynąć na swoją samoocenę.

Dodano 7 czerwca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Jeśli masz wrażenie, że jesteś do niczego, jeśli masz gorszy dzień, jeśli czujesz, że nic Ci się nie udaje w życiu to może pora zmienić te przekonanie.
Właśnie dlatego warto sobie spisać listę najlepszych komplementów jakie się usłyszało oraz listę swoich sukcesów, a także utworzyć swoje afirmację.

Moja lista komplementów (z pewnością było ich więcej jednak sporej części zapomniałem):

rozśmieszasz mnie
masz dobre teksty
fajny jesteś i fajnie się z Tobą pisze
Dejwid jesteś zajebisty.
Masz ładne niebieskie oczy.
Bardzo ładnie się prezentujesz na scenie, masz bardzo ładne buty.
Elegancki chłopak z Ciebie.
Ty masz trochę rozumu więc czemu nie.
Powiem Ci ,że wydajesz się być w porządku człowiekiem, dość wyrozumiałym, a ja jestem wariatką i …lubię z Tobą rozmawiać.
Podobasz mi się, twój zapach, uśmiech i te twoje niebieskie oczka to jaki jesteś takie delikatny, to ze mnie rozumiesz i wspierasz
Jesteś zajebistym współlokatorem
oby tak dalej, bo fajny chłopak z Ciebie.
Dawid stał się najodważniejszy z nas.
Jesteś, bardzo miłym, inteligentnym chłopakiem.
Stajesz się mistrzem recenzowania.
Wyglądasz na bardzo sympatyczną osobę.
Dobra robota Dawid,
Uczeń przewyższył mistrza.
jesteś przystojny i masz dobre serducho :)
Jesteś wielkim wspaniałym człowiekiem, który wie kiedy ma pokazać swoją wielkość, a kiedy być niezauważalnym.
Masz bardzo ładny głos, bardzo mi się podoba.
Jesteś bardzo pozytywnie nastawionym człowiekiem i miło się z Tobą rozmawia.

Zachęcam do stworzenia swoich własnych list z najlepszymi komplementami jakie usłyszeliście ;)

Co do sukcesów to :

zdobycie tytułów inżyniera i magistra.
zdanie prawa jazdy, zdobycie fajnej pracy,
zdobycie się na odwagę, by zmieniać swoje życie na lepsze.
utrzymanie znajomości z czasów liceum i studiów.
Nauczenie się przemawia publicznego.
Zdobycie dużej wiedzy na temat programowania i komputerów

I tak to wygląda do tego można też wypisywać swoje dobre cechy.
Można też używać afirmacji, które powinno się czytać codziennie czyli przekonania na własny temat.

Z Wikipedii najprościej ujmując to:
„Afirmacja polega zazwyczaj na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, co ma prowadzić do identyfikacji z ich treścią.”

Kilka moich afirmacji:
Jestem pewny, że osiągnę wszystko czego zapragnę,
Wiem czego chcę i mam swój cel,
Wierzę w siebie i realizację swoich marzeń,
Kocham siebie takiego jakim jestem,
Mam ogromną wartość jako człowiek,
Jestem wolny od opinii innych,
Jestem utalentowany i inteligentny,
Jestem szczęściarzem,
Mam to gdzieś co o mnie myślą inni,
Nigdy nie przegrywam,
Potrafię się podnieść z każdego upadku.

I tak tu nikt nie zagląda, ale będę miał dla siebie w jednym miejscu jako powtórkę :D

 

O typach kobiet i troszkę o uwodzeniu.

Dodano 7 czerwca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

UWAGA! artykuł jest nieco kontrowersyjny i jeżeli nie masz dystansu do siebie i świata to nie czytaj dalej ;)

Tym razem o ciekawym temacie jakim jest uwodzenie głównie kobiet ;D
Na początek należy rozgraniczyć, że są dwa podstawowe typy kobiet, oczywiście jest ich znacznie więcej i są nieraz wymieszane i różnie to bywa w życiu.
Tymi typami są kobiety z wielkimi kompleksami i bez kompleksów.
Z pewnością wiele pań może poczuć się urażonych takim stanem rzeczy, bo nie powinno się wrzucać ludzi do jednego worka i przypinać im łatek, to prawda warto jednak rozróżnić pewne cechy charakteru. Nie wymyśliłem sobie tego sam, ale zauważam jednak w realnym życiu jak to działa.

Krótkie opisy tych osobowości:
Dziewczyna z kompleksami:
Kontrolująca, zazdrośnica, uważa że ma prawo czytać wszystkie Twoje wiadomości, zaglądać Ci na fb przeszukiwać komputer w celu znalezienia dowodów zdrady. Gdy jesteś w pracy musisz odpisywać na każdego smsa w przeciągu najwyżej godziny bo inaczej to oznacza, że ją olewasz masz ją gdzieś i jest z tego wielki foch. Związek to dla niej całe życie, pozwala jej załatać swoje niedoskonałości i kompleksy, trzeba lajkować jej zdjęcia na FB prawić masę komplementów. Wstawić swoje zdjęcie z nią na fb bo ona to zrobiła już miesiąc wcześniej. Masa fochów fochy codziennie, nawet za zwykłe żarty odnoszące się do niej w stylu : „Ładnie pachniesz zupełnie jak moja babcia :) ” albo „super zegarek sama sobie go skręciłaś?” są to żarty powiedziane z uśmiechem i nonszalancją, ale dla niej to jest zranienie uczuć i wyśmiewanie jej. Oczywiście jest to nieco przesadzone aczkolwiek poznałem kilka takich dziewczyn, które przejawiały takie skłonności. Jednakże nie należy myśleć o nich źle ja rozumiem emocje biorą górę i przez to, że sobie nie radzą ze swoją emocjonalną stroną to są takie złośliwe, przez co niestety też nie szczęśliwe, bo jak krytykujemy kogoś to tym samym krytykujemy jakby siebie, taka dziewczyna myśli, że jest za gruba za chuda za brzydka, za niska za wysoka i jeszcze setki innych problemów. Fajne natomiast jest to, że pokazują jak bardzo im zależy choć czasem aż za bardzo :)

Dziewczyna bez kompleksów:
można z nią żartować na każdy temat, potrafi śmiać się sama z siebie, można żartować z nią i się nie obraża, można powiedzieć jej że jest „gruba i brzydka” a ona się nie obrazi, a zaśmieje i powie coś zabawnego. Ma duży dystans do siebie i potrafi sama z siebie żartować. Można zrobić sobie dłuższą przerwę od kontaktu z nią, a ona nie obrazi się. Zna swoją wartość, kocha dobrą zabawę. Nie bierze tak wszystkiego na poważnie. Emocje nie miotają nią tak bardzo ;) Bardzo miło się z nią rozmawia, dużo się uśmiecha. Uważa, że jest fajna i akceptuje siebie taką jaka jest, dąży do samorozwoju poszerza wiedzę, uprawia sporty, czyta mądre książki, lubi dobrą zabawę. Ma odwagę by realizować swoje marzenia.

Można myśleć, że to wynika z wyglądu dziewczyny, otóż nie, bardzo często poznawałem śliczne dziewczyny, które miały kompleksy, a czasem brzydsze które nie miały kompleksów i prawdę mówiąc wolałbym tą brzydszą bez kompleksu niż te ładną z kompleksem :P

Metoda na sprawdzenie tego czy dziewczyna nadaję się do związku jest bardzo prosta. Od momentu zabrania numeru telefonu, należy poczekać około tygodnia 5 do 9 dni zanim się zadzwoni. Zwykle to wystarczy, aby zniechęcić do siebie dziewczyny, które są toksyczna i oraz te mało zainteresowane. Jeżeli uda się z nią spotkać to w kawiarni na godzinkę i kończymy rozmowę, warto wymyślić powód dlaczego musimy kończyć :D Po tym pierwszym spotkaniu dobrze znowu poczekać te 5 do 9 dni i jeżeli uda się spotkać to znaczy, że dziewczyna z dużym prawdopodobieństwem ma dobry charakter :) a kolejne spotkania można robić bardziej przebojowe, typu salon gier, wystawy w muzeum, jakieś wydarzenia w mieście, bilard, kręgle cymbergaj. Wyjście na lody, karmienie kaczek bułką ;) zabawa na placu zabaw, wejście na jaką wierzę widokową, przejażdżka rowerowa, jazda na rolkach, łyżwy. Pomysłów są setki.

Kiedyś rozmawiałem ze swoja przyjaciółką i zapytała mnie czy dziewczyna z kompleksami nie ma prawa do związku? Uważam, że każdy ma prawo jednak jeśli wie o tym, że ma problemy na tle emocjonalnym to przecież są setki sposobów, aby się poprawić, aby przestać się przejmować swoimi niedoskonałościami i jeśli bym wiedział, że dziewczyna pracuje nad sobą mimo, że nie zawsze jej wychodzi to mógłbym taką zaakceptować.

Kiedyś zastosowałem tę metodę przerwy tygodniowej na jednej bardzo zakompleksionej dziewczynie, to tak mnie zbluzgała przez sms, że tak się nie robi, że to brak szacunku i mnóstwo przeróżnych wyzwisk. Nawet trochę mnie to zabolało, ale wiedziałem, że postąpiłem słusznie, bo jeżeli na samym początku takie akcje to co by było potem to strach się bać ;)

Przeprowadziłem również kilka innych eksperymentów i badań opinii wśród koleżanek. Te, które miały dobre zdanie na swój temat stwierdziły, że nie przeraziłoby ich czekanie przez tydzień na telefon od chłopaka. Natomiast, te o niższym poczuciu wartości oznajmiły, że jak się nie odzywa przez tydzień to znaczy, że mu nie zależy, że na pewno ma kogoś innego i by się wycofały z relacji.

Co do poznawania panów, to nie znam się tak bardzo na tym, aczkolwiek uważam, że również warto być nieco niedostępną kobietą jednak bez przesady ;) panowie również mają kompleksy.
Moim najważniejszym celem było przeobrażenie się z pana z kompleksami w pana bez kompleksów i całkiem dobrze mi to wychodzi :)
Także kobieta również może nabrać pewności siebie i pokochać siebie jeśli bardzo będzie chciała.

 

Klub Sukcesu czyli nauka przemówień publicznych

Dodano 1 czerwca 2015, w Bez kategorii, przez drazo_89

Pomyślałem, że skoro mam dzisiaj chwilkę to napiszę coś o klubie Ludzi sukcesu czyli miejscu gdzie można się nauczyć przemawiać publicznie.
Przygoda z przełamywaniem nieśmiałości zaczęła się właśnie od tego klubu.
Od stycznia tego roku zacząłem swoją przygodę z nauką przemówień publicznych. Zasada zwycięzców mówi rób to czego się najbardziej boisz, ja zawsze bałem się być widocznym a na scenie to już zapadałem się pod ziemię, stawałem się czerwony jak burak i nie potrafiłem wydusić z siebie słowa. Takie były moje początki, ale od początku :D

Spotkanie zaczyna się od tematu wiodącego jaki się wybiera na końcu poprzedniego spotkania. Każdy musi powiedzieć coś na temat wiodący. Tym tematem akurat było akurat „wyrażanie uczuć w tańcu”. Strasznie ciężko poszło mi powiedzenie czegokolwiek, nogi z waty, łamiącym się głosem wydukałem coś, że taniec jest dobrą formą wyrażania uczuć i szybko usiadłem.
Po tym były mowy programowe, 4 osoby mówiły na swój wybrany temat przez 5 minut. Po tym było głosowanie na najlepszą wypowiedź. Po głosowaniu pora na sukces tygodnia, powiedziałem tylko szybko że moim sukcesem było skończenie studiów i znalezienie pracy.
I po tym najgorsza część spotkania łańcuszek mówców. Przewodniczący spotkania wybierał recenzenta wypowiedzi, temat o którym mówca ma mówić oraz mówcę. Straszliwie się bałem tego że będę musiał wyjść na środek umierałem ze strachu po prostu te oczekiwanie na wyjście na środek na scenę na ośmieszenie się. Ale wiedziałem, że muszę zrobić wbrew sobie, jak mam się ośmieszyć zbłaźnić to właśnie tutaj. Dostałem temat: związek pomiędzy pracą a rodziną, mimo ogromnego strachu powiedziałem coś że mam pracę a rodzinę też czasem odwiedzam, że mieszkam teraz w Warszawie ale to nie jest duże miasto :P pogubiłem się miało być że ja pochodzę z niewielkiego miasta ;)
Zrecenzowała mnie pani Ewa, kobieta co prawda nieco grubsza, ale z niesamowitymi umiejętnościami z zakresu psychologi i nlp, powiedziała mi kilka miłych słów naprawdę miłych :D w klubie nie wolno nikogo krytykować. Najgorsze jednak było recenzowanie wypowiedzi pana który opowiadał coś o obrazach. Zupełnie się speszyłem, zamarłem i nic prawie nie powiedziałem. Na koniec spotkania zaproponowali mi aby zgłosił się do mowy programowej tej 5 minutowej z wielkim bólem ale się zgodziłem trzeba w końcu pozbyć sie tej nieśmiałości.
Na kolejnym spotkaniu też strasznie się bałem ale powiedziałem coś nieco o prokrastynacji i perfekcjonizmie, że nie wolno odkładać na później tego co można zrobić już teraz i podejmować działanie mimo, że może się nie udać. Wiem że było to do kitu ale to nic :) Miałem dużą satysfakcję że się odważyłem.
Od tamtego czasu minęło już prawie pół roku, a ja z każdym razem stawałem się coraz odważniejszy i pewniejszy siebie, jeśli chodzi o przemówienia publiczne. Pierwszy dyplom uznania dostałem dopiero po 2 miesiącach. Zwykle goście dostają od razu na pierwszym spotkaniu. U mnie stres psuł wszystko. Teraz dostaję dyplomy prawie co spotkanie, prawie wcale się już nie stresuję mówię na luzie potrafię opowiadać na każdy temat i to jest mój ogromny osobisty sukces. Setki razy chciałem zrezygnować, nie raz byłem wyśmiany, ale nie poddaję się „never give up”.
Całą agresję jaką mam potrafię przekształcić w odwagę do robienia zwariowanych rzeczy. Ten gniew na samego siebie popycha mnie do przodu i to jest super.
Gdy wychodziłem z tego klubu czułem się dużo odważniejszy. Pełniłem już wszystkie funkcję, oceniałem to jak ludzie mówią jako mistrz gramatyki, mierzyłem czas, byłem gospodarzem, przewodniczącym i głównym recenzentem zdobyłem już z 8 dyplomów może nie dużo jak na taki okres czasu, ale ich co raz to przybywa :)
Jest tutaj jednak pewna pułapka, ponieważ gdy umiemy przemawiać publicznie to mimo to możemy nie potrafić rozmawiać z ludźmi dlatego po takich przemówieniach kiedy jest się nieco bardziej nakręconym dobrze wyjść i do kogoś na ulicy coś zagadać ;)

 

Kolejna impreza juwenaliowa ostatnia w tym roku. Nie mogło mnie zabraknąć. Kumpel ze stancji wraz z maskami wyszedł na imprezę o godzinie 16. Zgarnęła go jednak ochrona i wyrzucili go z imprezy. Okazało się, że na takiej imprezie posiadanie maski jest przestępstwem. Pierwsze słyszę, jakieś absurd. Nie wolno zakrywać twarzy? Okulary przeciwsłoneczne już mocno zakrywają twarz broda tak samo. Sam makijaż u pań jest zakryciem twarzy :P, czy islamiści też nie mogą, czy jak mi zimno to nie mogę nosić kominiarki albo szalika ?  troszkę bez sensu, przecież ludzie w maskach rozkręcają takie imprezy. Czy to oznacza, że w masce jestem kryminalistą ?:P „Sory, takie mamy prawo”.
Dowiedziałem się o tym wszystkim przez telefon kiedy jeszcze byłem w domu. Tak czy siak, kolega wrócił na stancję, postanowiliśmy jednak mimo to zabrać maski i iść na tę imprezę. Przez bramki przepuścili, ciemno już było więc w tłumie ochrona nie mogła nas przyuważyć.
Zaczynamy zabawę, udajemy się pod samą scenę i zakładamy maski. Kumpel z głową ryby i papugi, ja gołąb. Jakiś koleś zapytał: „co wy bierzecie chłopaki? :) ” chwile później porwali rybę, a następnie mnie na falę, modliłem się tylko aby mnie nie upuścili bym nie wyrżną o ziemię :P
usłyszałem jak ktoś krzyczał : „leć gołębiu leć” :D leciałem tak z ponad 5 metrów ;)

ludzie ponieśli mnie aż za scenę. Super to było pierwszy raz byłem poniesiony przez tłum :D
Poza tym wydarzeniem to nie za wiele się działo,  poza ludźmi spod sceny to mało osób było tak wyluzowanych jak na poprzednich juwenaliach, nie wiele osób zaczepiało, kilka przybitych piątek,  zdjęć już sobie nie robili, może dlatego że było ciemno i bardzo głośno. Jednak uśmiechy i spojrzenia był zauważalne.

Porobiliśmy troszkę fotek we własnym zakresie. Kolega założył fanpage, na którym moje zdjęcia pewnie też się wkrótce pojawią ;)

Zapraszam do odwiedzania i „lajkowania”:

https://www.facebook.com/pages/Zwierzak-na-imprezie/13
96723280655102?fref=ts

11391787_1406639319663498_7170417220982277278_n